Spółdzielcy na  swoim

 

Spłata umorzonego kredytu w kwocie nominalnej, zakaz pobierania przez spółdzielnię dodatkowych opłat za remonty czy modernizację, likwidacja możliwości dalszego ustanawiania spółdzielczego prawa własnościowego do lokalu - te przełomowe zmiany przewidywane w projekcie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych powinny w krótkim czasie doprowadzić do masowego uwłaszczenia spółdzielców. Ustawa ma być gotowa już w marcu.

W nowej wersji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zlikwidowana zostanie możliwość ustanawiania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to, że spółdzielnie nie będą mogły podpisywać nowych umów w tym zakresie. Wszystkie stare umowy pozostaną w mocy. Posłowie chcą w ten sposób odciąć zarządom spółdzielni możliwość dalszego utrzymywania w zależności ludzi, którzy w pełni spłacili koszty budowy swoich mieszkań, a mimo to nadal nie są ich właścicielami. Zarządy wykorzystują dotychczasowe przepisy do wywierania presji na lokatorów, aby odstąpili od przekształcenia prawa do lokalu w odrębną własność i zamiast tego nabyli tzw. spółdzielcze własnościowe.

- Straszą, że przy ewentualnej sprzedaży takiego mieszkania spółdzielcy będą musieli zapłacić większy podatek niż przy sprzedaży spółdzielczego własnościowego- mówi poseł Gabriela Masłowska ( Koło Poselskie Ruch Ludowo- Chrześcijański).- To nie jest prawda. Jest taki sam podatek dochodowy w obu przypadkach i to zostanie utrzymane - dodaje.

Za likwidacją patologicznej formy ,, socjalistycznej własności”, jaką jest spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, wypowiadają się wszystkie kluby poselskie poza SLD.

Są też duże szanse na to, że podkomisja pracująca nad nowelizacją zaakceptuje rozwiązanie, które uniezależnia koszty ponoszone przez lokatorów chcących nabyć odrębną własność od komercyjnej ceny mieszkania. Większość posłów chce, aby lokatorzy spłacali tylko nominalną wartość umorzenia kredytu przez państwo, a nie jak dotąd- różnice miedzy wartością rynkową mieszkania a waloryzowanym wkładem mieszkaniowym pomniejszoną o ustawową bonifikatę.

- W tej sprawie osiągnęliśmy w podkomisji konsensus. Przegłosujemy ten artykuł na pierwszym posiedzeniu po Nowym Roku – powiedziała nam wiceprzewodnicząca podkomisji Lidia Staroń (PO)

Oznacza to, że uzyskanie pełnej własności kosztować będzie spółdzielcę kilkadziesiąt złotych, złotych nie kilka tysięcy. Oczywiście jeżeli wcześniej wpłacił wkład mieszkaniowy oraz przypadającą na niego część kredytu budowlanego. Spółdzielnie nie będą też mogły żądać od spółdzielcy przy wyodrębnianiu własności spłaty kredytów zaciągniętych na remont czy modernizację, ponieważ na pokrycie tych wydatków dysponują funduszem remontowym. Co więcej, zarząd spółdzielni będzie musiał się szczegółowo rozliczyć ze spółdzielcami z  tego funduszu.

 

Ostrożnie u notariusza

Ostatnio zarządy spółdzielni stosują jeszcze jeden fortel, aby wykorzystać finansowo spółdzielców. W aktach notarialnych ustanawiających odrębną własność lokalu cytują art.4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który mówi, że członek spółdzielni zobowiązuje się , iż – poza uczestniczeniem w kosztach eksploatacji i utrzymania nieruchomości przypadających na jego lokal oraz eksploatacji i utrzymania mienia spółdzielni- będzie także uczestniczył w zobowiązaniach spółdzielni z innych tytułów…                                                                      - Takich aktów notarialnych nie należy podpisywać, bo to oznaczałoby, że właściciel mieszkania bierze na siebie wszelkie zobowiązania zaciągnięte przez zarząd – ostrzega poseł Masłowska i przypomina przypadek lubartowskiej spółdzielni mieszkaniowej, której zarząd zaciągnął kredyt na konto spółdzielców a następnie grał tymi pieniędzmi na giełdzie, notabene z mizernym skutkiem. Po nowelizacji zapis art.4 w obecnej formie najprawdopodobniej zniknie z ustawy, toteż nie ma powodu, by znajdował się w akcie notarialnym.

 

Uwłaszczenie spółdzielczej nomenklatury?

Nie wszystkie rozwiązania projektu są jednak korzystne dla  spółdzielców. Podkomisja nie zdecydowała się na przekazanie pod uwłaszczenie całego majątku spółdzielni - wraz z lokalami użytkowymi.

- Jeśli w spółdzielni są dwa duże bloki mieszkalne, jeden mały budynek jeden mały budynek mieszkalny i dwa lokale użytkowe, to po wyodrębnieniu własności mieszkań w obu dużych blokach i zawiązaniu wspólnoty mieszkaniowej- własność lokali użytkowych zostanie przy mieszkańcach tego małego budyneczku, który został w spółdzielni. Jeśli i tu lokatorzy się uwłaszcza, zakładając wspólnotę, to własność lokali użytkowych zostanie przy….zarządzie.  Z jakiej racji? To jest własność wspólna wszystkich spółdzielców i powinna podlegać uwłaszczeniu w częściach ułamkowych stosownie do wniesionych wkładów- tłumaczy Lidia Staroń. Zapowiada, że będzie nadal walczyć w podkomisji przeciwko tej formie uwłaszczenia zarządów.

 

Dodatkowy rok

Podkomisja postanowiła także przyznać zarządom spółdzielni dodatkowy roczny termin na wyodrębnienie własności, chociaż Trybunał Konstytucyjny wyraźnie stwierdził w uzasadnieniu orzeczenia, że nie można nagradzać spółdzielni mieszkaniowych za to, że nie przestrzegały obowiązującego prawa. Posłowie prawdopodobnie chcieli ochronić zarządy spółdzielni przed lawiną procesów z powodu niezachowania terminu na wyodrębnienie własności.

- Jestem zdecydowanie przeciwna wyznaczenia dodatkowego terminu. Zarządy miały sześć lat na wykonanie ustawy, a jeśli tego dotychczas nie zrobiły, spółdzielcy mają prawo żądać, aby dokonał tego sąd – uważa poseł Staroń.

Na niecodzienny pomysł wpadła spółdzielnia ,, Banieczki” z Białegostoku. Otóż wezwała ona spółdzielców, którzy złożyli wnioski o wyodrębnienie własności mieszkań i czekają na to od lat, aby je,,zaktualizować”, czyli złożyć od nowa. Być może spółdzielnia liczy na to, że zrobią to tylko najbardziej wytrwali, a reszta się podda…

- Wnioski są nadal aktualne. Niczego nie należy wycofywać ani składać od nowa- wyjaśnia poseł Masłowska.

 

Czekać na nową ustawę

Zarządy spółdzielni, wiedząc, że niedługo zmienią się przepisy na bardziej korzystne dla spółdzielców, chcą teraz na wyścigi uwłaszczyć lokatorów na starych zasadach. Niektóre z nich straszą spółdzielców, że powinni natychmiast dokonać przekształcenia, bo ceny mieszkań idą w górę w zastraszającym tempie i później będzie drożej.

Jest to kolejny sposób na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni członków spółdzielni – zarządy doskonale wiedzą, że opłata za uwłaszczenie po nowelizacji ustawy nie będzie już zależała od wartości rynkowej mieszkania.

Obie posłanki, z którymi udało nam się porozmawiać, zgodnie radzą spółdzielcom, aby nie ulegały presji.

- Należy wstrzymać się z wyodrębnienia własności do uchwalenia nowelizacji ustawy - apelują do spółdzielców Masłowska i Staroń.

W styczniu prace nad nowelą zakończy podkomisja. Następnie projektem zajmie się Komisja Infrastruktury, skąd trafiono pierwszego czytania w Sejmie. Od tej chwili spółdzielcy będą mogli śledzić dalszą debatę w Programie Telewizji Polskiej i w Radiu Parlament aż do momentu uchwalenia ustawy przez Sejm. Potem jeszcze akceptacja Senatu i podpis prezydenta.

- Spodziewam się, że finał nastąpi w marcu- przewiduje poseł Staroń.

Pracom nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych towarzyszy silny nacisk ze strony spółdzielców, którzy wprost zasypują listami posłów, resort budownictwa i redakcje gazet. Presja ta oraz mediacje posłów podkomisji sprawiły, że ministerstwo, które przedstawiło własny, niekorzystny dla spółdzielców projekt nowelizacji ustawy, nie oponuje, gdy podkomisja głosami posłów koalicji rządzącej i PO przegłosowuje zamiast rządowych – poselskie rozwiązania. Nie wiadomo jednak, czy resort budownictwa utrzyma swoje desinteressement również na dalszym etapie prac. Wiceminister Piotr Styczeń, który uczestniczy z ramienia resortu w pracach podkomisji, zanim został sekretarzem stanu w Ministerstwie Budownictwa, był długoletnim prezesem spółdzielni  mieszkaniowej                        ,, Włókno” w Gorzowie Wielkopolskim, na co może wpływać postrzeganie przezeń problemów spółdzielczości mieszkaniowej.

 

                                                                                                   Małgorzata Goss

                                                               Nasz Dziennik Nr.297 z 21.12.2006 r.